W wieku 129 lat, właścicielka kebabu w Saint-Denis, gwiazda mediów społecznościowych: „Każdy znajdzie tu coś dla siebie”

Można by pomyśleć, że przy swojej renomie marka powinna być zauważona. Błąd, 129 wtapia się w otoczenie wszystkich sąsiadów przy rue Gabriel-Péri w Saint-Denis (Seine-Saint-Denis). Lokal nie jest zbyt duży, a kolorystyka witryny jest stonowana. Jak go odróżnić? Łatwo, to jedyny lokal, w którym w porze lunchu ustawia się kolejka.
Najnowszy trend na TikToku, który przyczynia się do sukcesu branży fast food: jednoczesne spróbowanie specjalności Le 129 i kanapki z najbliższej greckiej knajpy. Internauci są jednomyślni: Le 129 wygrywa za każdym razem. W mediach społecznościowych hashtagi #le129 i #le129fastfood zgromadziły setki filmów.
Słynny sklep nie jest jednak nowy. Otworzył swoje podwoje w 2002 roku pod numerem 129 (stąd nazwa) bis na tej ulicy, na robotniczych przedmieściach na północ od stolicy. Nie było intensywnej promocji; marketing szeptany przynosił sukcesy. Receptura odniosła sukces, a prasa chwaliła przekąskę dwadzieścia lat po jej otwarciu. Franczyzy marki halal zostały otwarte w Vitry-sur-Seine (Dolina Marny) w 2022 roku, Nanterre (Hauts-de-Seine) w 2024 roku i Villeparisis (Seine-et-Marne) w kwietniu ubiegłego roku.
W 2025 roku nie jedna, ale dwie gwiazdy światowego formatu odwiedzą ten kanał: koszykarz Victor Wembanyama i jego koledzy z drużyny San Antonio Spurs w restauracji Nanterre w styczniu oraz IShowSpeed, najpopularniejszy na świecie streamer, w restauracji Saint-Denis w lipcu.
Gwiazdy to najmniejszy zmartwienie menedżera lokalu w Saint-Denis, który nie chce ujawniać swojego imienia. „ Nie wiem, kim oni są, jestem restauratorem, to wszystko” – mówi. Właściciel również woli zachować dyskrecję i nie odpowiada na prośby o komentarz.
„Od początku tak nie było” – wspomina menedżer, który pracuje tam od 2002 roku. Zapytany, co sprawia, że restauracja odnosi tak wielki sukces, najpierw wzrusza ramionami, jakby nie miał pojęcia, a potem wskazuje na menu: „ Nie przytłaczamy klientów zbyt dużą ilością dań”. Nad ladą wystawionych jest zaledwie około dziesięciu specjałów. Najbardziej znane kanapki to „Tremblay” (trzy steki, kotlet z kurczaka, bekon, ser i jajko, nic mniej) lub „Chicken rouge” (marynowane mięso w stylu tandoori, rozpoznawalne po rubinowym kolorze). Nie mogąc się zdecydować, zamawiamy obie.
W restauracji jest tłoczno, jest gorąco. „ Każdy znajdzie tu coś dla siebie” – podkreśla menedżer – niektórzy z nich są tu po imieniu, ale jest wielu stałych klientów. Wśród klientów są rodziny, pary, nastolatki i robotnicy budowlani z pobliskich placów budowy. Restauracja dla każdego. Przed degustacją rozmawiamy z sąsiadami. „ Często przychodzę z mężem i córką” – mówi Mariama. Jej 3-letnia córka próbuje „Chicken Rouge” na kolanach mamy. „ Stosunek jakości do ceny jest najlepszy” – twierdzi matka.
Za 13,50 euro taca jest wypełniona po brzegi porcją frytek i napojem. Wybór sosów i napojów jest imponujący. Nasz sąsiad, Dylan, który przyjechał na tę okazję ze wschodniego Paryża, jest stałym bywalcem restauracji, ponieważ odwiedził już bary szybkiej obsługi w Nanterre i Vitry. „Powiem ci, czy smakuje tak samo i czy serwują tyle samo, co inne” – sugeruje nastolatek. Zamówienie dociera po chwili; jest tłoczno. Werdykt jest następujący: „ Mam wrażenie, że frytek jest tu więcej niż w innych restauracjach, ale smak jest taki sam” – mówi Dylan.
Czas spróbować. Mięso jest świeże, marynata pyszna – „ to sekretny sos ” – mówi kierownik. Jednak trudno dokończyć tę bardzo hojną porcję. Można mieć problemy z poruszaniem się podczas trawienia. Nie ma problemu, było warto.
Receptury 129 są kopiowane przez coraz więcej restauracji. „ Po prostu muszą tego spróbować” – śmieje się menedżer. Marka kontynuuje ekspansję w regionie paryskim: wkrótce otworzy nową franczyzę w Mantes-la-Jolie (Yvelines).
Libération